Czerwony HP był bezużyteczny – Wymiana dysku na SSD i jego odrodzenie

Czerwony HP był bezużyteczny – Wymiana dysku na SSD i jego odrodzenie

Kolejny raz pokazuję ile daje wymiana dysku na SSD i jak bardzo w roku 2018 HDD nie nadaje się na trzymanie systemu. Tym razem trafił do mnie czerwony HP, dokładnie model 14-am077na. Specyfikacja sprzętowa dość słaba, bo jest tam procesor Intel Celeron N3060. W reklamie Media Markt i tak by chwalili, że PROCESOR INTEL 🙂 Co mu dolegało? Jak zwykle to samo, ale zobaczcie sami.

Właścicielka laptopa narzekała na bardzo wolno działający system. Oczywiście nie ma co oczekiwać cudów po Celeronie, ale bez przesady! Sprzęt ma być użyteczny. Nie po to wydajesz pieniądze na laptopa żeby w ogóle nie dało się z niego korzystać. I nieważne czy to laptop za 1000 zł czy za kilka razy więcej. Oczywiście od tych droższych można oczekiwać więcej, ale każdy ma działać. W tym przypadku kumulacja bardzo słabego procesora z jeszcze gorzej działającym dyskiem talerzowym, a dodatkowo Windows 10 (nie mam nic do tej wersji, bardzo ją lubię – to Windows 10 nie lubi dysków HDD) sprawiła, że obciążenie dysku spadało ze 100% na jakieś normalne wartości po 25 minutach. 25 minut czekać na możliwość korzystania z komputera? Dodam jeszcze, że przez pierwsze kilka minut był czarny ekran z kursorem i dopiero później wystartował proces explorer.exe 🙂

Szybki rzut okiem na dane o komputerze z dxdiag.

Dysk zamontowany fabrycznie w tym laptopie to Toshiba MQ01ABD100 – gdyby ktoś chciał sprawdzić parametry, to macie nazwę i sobie googlujcie. Dysk był w pełni sprawny, co udokumentowałem zdjęciem tabelki z parametrami S.M.A.R.T., a obok niej Menedżer zadań pokazujący czas aktywności.

Nie pozostało nic innego jak wymienić dysk. System miał być postawiony nowy. Do laptopa został zamontowany dysk GOODRAM IRDM o pojemności 240 GB za 200 zł.

Nie wiem co HP miało za pomysł żeby chować śrubki pod gumami w okolicy zawiasów 🙂

No to laptop po rozbiórce.

Co ciekawe płyta główna jest zapewne wspólna z jakimś innym modelem 15 calowym z napędem DVD. Tutaj napędu nie ma. W obudowie jest zaślepione miejsce. Dodatkowo można zauważyć, że w innych wersjach tej płyty głównej występuje drugie gniazdo na pamięć RAM. Najważniejsza rzecz, która rzuca się w oczy, to układ chłodzenia. Ten procesor jest tak słaby, że nie potrzebuje wentylatora. Właścicielka zgłaszała możliwy problem z chłodzeniem, ale on zapewne dotyczy sytuacji korzystania z laptopa na przykład w łóżku. Tutaj jest tylko radiator. Laptop postawiony na stole osiągał około 55℃ podczas maksymalnego obciążenia. Nie ma więc potrzeby zaglądania do chłodzenia.

Tutaj już dysk zmieniony. Zaczynamy instalację.

Oczywiście z pendriva. Nawet gdyby był napęd, to pendrive jest po prostu szybszy.

No dobrze, a więc jak laptop działa po zmianie dysku?

Dokładnie tak, jak można się spodziewać. Dysk daje bardzo dużo, laptop jest używalny, ale nie będzie rewelacji z powodu słabego procesora. Jest to i tak o wiele lepiej niż było. Włącza się nieco ponad 20 sekund i można od razu uruchamiać programy. Wcześniej uruchamianie przeglądarki trwało na pewno więcej niż minutę albo dwie.

A może być tak zmienić jeszcze procesor? No niestety nie. Procesor jest tutaj zamontowany metodą BGA. Jest wlutowany na stałe. Teoretycznie można go zmienić, ale przerosłoby to wartość laptopa nawet z nowym dyskiem. Dodatkowo to chłodzenie nie byłoby wystarczająco wydajne.

Podsumowując, to i tak warto było zmienić ten dysk. Właścicielka jest zadowolona z efektu, a to jest najważniejsze.

Dodaj komentarz